czwartek, 18 czerwca 2015

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Za daleko, za blisko... Rozdział X: Gilbert - Herbata, mleko




Pomimo niesprawiedliwości, mimo że przytrafiają nam się rzeczy, które nigdy nie powinny nas spotkać, mimo że nie potrafimy zmienić tego, co złe w ludziach i na świecie, miłość jest tak silna, że pozwala nam dorosnąć. Dzięki niej możemy zrozumieć gwiazdy, anioły i cuda.
Paulo Coelho, Walkirie

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Za daleko, za blisko... Rozdział IX: Gilbert - Konsekwencje


Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.
Éric-Emmanuel Schmitt, Oskar i Pani Róża

środa, 3 czerwca 2015

Za daleko, za blisko... Rozdział VIII: Gilbert - Decyzja

Jestem przekonany, że najważniejszą decyzją, jaką podejmuje istota ludzka, jest wybór, z kim spędzi życie, może już do końca.
William Wharton

niedziela, 31 maja 2015

Za daleko, za blisko... Rozdział VII: Gilbert - Wybór

Nieraz zdarzyło się nam skarżyć we łzach: "Cierpię z powodu miłości, która tego nie warta." Cierpimy bo czujemy, że dajemy więcej, niż otrzymujemy w zamian. Cierpimy, bo nasza miłość nie jest doceniona. Cierpimy, bo nie udaje nam się narzucić naszych reguł gry.

Paulo Coelho, "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"


poniedziałek, 25 maja 2015

Wybory prezydenckie 2015r.

   Andrzej Duda raźnym krokiem wszedł do swojego gabinetu prezydenckiego. Tak, teraz z dumą mógł powiedzieć, że ten szczególny kawałek podłogi był jego; wygrał te cholerne wybory i pobił Bronka. Walić, że obiecał mnóstwo rzeczy - głupi lud i tak nic nie zauważy.
   Tak, Andrzej miał naprawdę powody do dumy. Ale nie miał powodów do zaskoczenia… aż do teraz.
   - No siemka! - wrzasnął niski blondyn, beztrosko majtając nogami, siedząc na biurku prezydenta. I nawet nie było ważne, dlaczego ten akurat blondyn z beztroskim wyrazem twarzy wlazł do jednego z najbardziej strzeżonych pomieszczeń kraju; po głowie prezydenta chodziły raczej pytania w stylu: Dlaczego on ma spódnicę?
   - Ooo, to ty jesteś Andżej Duda? - zapytał chłopak, zeskakując z biurka; świeżo upieczony prezydent był pewien, że blondyn faktycznie powiedział “Andżej”. - Jeeeej! Może nareszcie ktoś wyciągnie mnie z tej dziury budżetowej. Totalnie!
   Blondyn przytulił się do Dudy. Prezydent był, lekko mówiąc, zdziwiony.
   - Przepraszam… - mruknął w końcu Andrzej, odklejając od siebie chłopaka - ale, kim ty do diabła jesteś?!
   - Jestem Polska! - blondyn popatrzył wojowniczo, i kompletnie nie przeszkadzało mu to, że od prezydenta był niższy o jakieś dziesięć centymetrów. - Totalnie najbardziej zafelisty kraj świata! A ty masz mi pomóc, no nie?
   - A… acha - odpowiedział po dłuższym namyśle Duda, jednocześnie szukając przycisku wzywającego ochronę. Zanim jednak zdążył wezwać komandosów, do środka wparował były pan prezydent - Bronisław Komorowski.
   - Bronek, co ty tu do cholery robisz?! - oburzył się blondyn. - Obiecałeś, że nie będziesz mi przeszkadzał, jak będę witał nowego!
   - Kurde, Feliks! - wkurzył się były prezydent. - Nie widzisz, że ten tu to idiota? Dlatego właśnie tak bardzo zależało mi, żeby utrzymać się jeszcze jedną kadencję! Ten tu wsadzi cię do czubków i dopiero będzie afera!
   - A tam, nic mi się nie stanie! - prychnął blondyn; zdezorientowany Duda patrzył się to na Bronisława, to na Feliksa. - Specjalnie założyłem spódnicę, dla jaj, kurde, a ty niszczysz moje wejście smoka. Jak ci nie wstyd!
   Bronisław miał mu coś odwarknąć, ale Duda psychicznie nie wytrzymał.
   - Co się tu, kurwa, dzieje?!
   - Wyrażaj się! - mruknął Feliks, a Bronek westchnął.
   - Ten tu - Bronisław wskazał palcem na Feliksa, który zaczął bawić się jakimś długopisem - to personifikacja Polski.
   Duda chwilę patrzył się na Bronisława w milczeniu. Po pewnym czasie wydukał:
   - Serio?
   - No.
   - I będziemy pracować razem przez caaaałą twoją kadencję! - uśmiechnął się do Dudy Feliks, by dodać mu odwagi.
   Nie pomogło.
   - W co ja się wpakowałem - jęknął Duda; jego duma z zostania prezydentem gdzieś się ulotniła.
   - No i dlatego mówiłem ci, żebyś nie startował w wyborach - przewrócił oczami Bronek.
   Polska rzucił długopisem w Dudę.
   - Do roboty!

   I wtedy Andrzej Duda po raz pierwszy pożałował, że wybrano go na prezydenta.


----
Wróciłam, żyję! Jutro nowy rozdział "Za daleko..." , a na razie przemyślenia o wyborach. 
Serio, tylko taki obraz przychodził mi do głowy, gdy usłyszałam wyniki... xD
W każdym razie -zapraszam do komentowania i ciao! :D

wtorek, 19 maja 2015

Tam, gdzie kwitną słoneczniki - Oneshot + Ogłoszenia parafialne

   
Krótkie rozważanie o Ivanie, a jakże. Na końcu krótkie info w sprawach różnych.
W każdym razie zapraszam do czytania i komentowania. :)

niedziela, 17 maja 2015

Imperium - Prolog



___
Yay, nowy fanfic. Na razie może się wydawać dość mętne. Ale nie martwcie się, wkrótce wszystko się wyjaśni. Ciao!
A, i po raz pierwszy piszę sci-fi, więc nie bijcie xD

sobota, 16 maja 2015

Za daleko, za blisko... Rozdział V: Matthew - Wyznania


Czym jest życie? Szaleństwem?
Czym życie? Iluzji tłem,
Snem cieniów, nicości dnem.
Cóż szczęście dać może nietrwałe,
Skoro snem życie jest całe
I nawet sny tylko snem!
Pedro Calderón de la Barca, Życie snem

środa, 13 maja 2015

Za daleko, za blisko... Rozdział IV: Gilbert - Dobro i zło

A któż ci powiedział – rzekł widzący chaos jego myśli garbus – że miłość musi być dobra? Na Szerń, żeglarzu, w imię tego uczucia popełniono na świecie więcej zbrodni niż w imię czegokolwiek innego, wyjąwszy może władzę! To najbardziej podstępne, okrutne i zaborcze uczucie, jakie może dotknąć człowieka, wyzwala bowiem inne: zawiść, zazdrość i gniew. Wszystko, co w nim dobre dotyczy tylko jednej osoby. Pomyśl zatem, synu, nim nazwiesz znów dobrym owo coś, nie będące niczym innym jak kaleką, wynaturzoną, przepoczwarzoną przyjaźnią, która zaiste jest wzniosła i piękna. Mówię ci z całą mocą, że bez miłości świat byłby szczęśliwszy, pod warunkiem, że pozostałaby na nim przyjaźń.
Feliks W. Kres, Król bezmiarów

poniedziałek, 11 maja 2015

Za daleko, za blisko... Rozdział III: Gilbert - Wspomnienia

Cały ten kosz, cały kram –
to wszystko moje, co mam.
Mój bagaż na moją dal.
Ciężko nieść – rzucić żal.
Andrzej Poniedzielski, Ciężko nieść – rzucić żal

czwartek, 7 maja 2015

Za daleko, za blisko... Rozdział II: Matthew - Ucieczki


Grzech pierworodny nie polegał na tym, że Ewa zjadła jabłko, tylko że podzieliła się z Adamem, aby ze swoim odkryciem nie czuć się samotna.
Paulo Coelho, Jedenaście minut